Co zobaczyć
w Budapeszcie?

budapeszt

Budapeszt mnie zaskoczył. Nie trzeba lecieć na drugi koniec świata ku egzotyce, by ulec zafascynowaniu, wpaść w miłe zdumienie. A odnoszę wrażenie, że nie zawsze doceniamy uroki bliższych nam destynacji. Naprawdę warto! W podróży przecież chodzi o to, by się w niej zanurzyć, zgłębić ducha miejsca. W Budapeszcie jest co odkrywać.


Węgierską stolicę eksplorowałam na własną rękę. Wydawało mi się, że bez Michała to nie będzie to samo – w końcu radości i spostrzeżenia przyjemnie jest dzielić. Jednak takie samotne wyprawy pozwalają wyciszyć się, kontemplować poznawane miejsca sam na sam z własną świadomością. Zresztą, okazało się, że moje wyobrażenia o całym dniu w milczeniu były nietrafione, ponieważ udało mi się poznać kilku lokalsów i turystów – gdy ulice przemierza się w pojedynkę o wiele łatwiej o kontakt z przypadkowymi, inspirującymi ludźmi.


Na ławeczce z widokiem na silny nurt Dunaju przysiadła się do mnie leciwa Szwedka. Mogłam z nią wymienić kilka szwedzkich zdań, bo jako tako posługuję się tym językiem. Zadziornie zwierzyła mi się, że chętnie ze mną porozmawia, ponieważ stojące w pobliżu koleżanki zabroniły jej się odzywać ze względu na chrypę, której się nabawiła. To piękne, gdy starsze wiekiem osoby są wciąż rezolutne, chłonne wrażeń, stawiają na swoim i cieszą życiem. Ta Szwedka to tylko migawka, ale właśnie takie cenne osoby, spotkane choćby na chwilę zapadają w pamięci na dłużej.


Ale historyjki historyjkami. Do sedna: jak najlepiej poczuć budapeszteńską aurę?



1. Zasmakuj wolności na Szabadság híd !

Czyli na Moście Wolności.

Zwyczajnie usiądź na jego konstrukcji i rozkoszuj panoramą Dunaju i miasta. Chłoń naddunajski podmuch wiatru obserwując mijające Cię tramwaje (żółciutkie jak w Lizbonie). Nie mogłam sobie tego odmówić, gdy zobaczyłam, że parę osób tak zrobiło. Spokojnie, to bezpieczne, a ile daje pozytywnej energii na dalszy spacer!



















2. Poznaj lokalne smaki w Nagy Vasarcsarnok


Nie sposób zgłębić kraj bez jego lokalnych przysmaków, a Węgry mają czym się szczycić. Zakupy specjałów i najlepszych miejscowych warzyw możemy zrobić w zabytkowej Wielkiej Hali Targowej, mieszczącej się w sąsiedztwie Mostu Wolności.


budapeszt

W kuchni tej króluje papryka, która ma cudownie bogaty smak ze względu na warunki klimatyczne na południu kraju. Nie bez powodu Węgry są jednym z czołowych światowych producentów papryki, będącej komponentem wielu przewodnich miejscowych potraw.







Godne polecenia są:


      • bográcsgulyás – bogracz, zupa gulaszowa


W polskiej kuchni rosół i pomidorowa, a w węgierskiej zupa gulaszowa. Ile kucharek, tyle receptur na pomidorową – tak samo rzecz się ma z bograczem, może obfitować w różne dodatki, ale bazą jest papryka, mięso, wędzona słonina i garść warzyw. Tradycyjnie podawana w kociołku. Syta potrawa, konieczność dla mięsożerców.


budapeszt

      • pörkölt – gulasz węgierski


Początkowo danie pasterskie. Ale to właśnie te nieskomplikowane potrawy najprostszych warstw społecznych często przyjęły się jako dania narodowe czy regionalne – tak jak hiszpańskie gazpacho, alzackie tarte flambée i węgierskie pörkölt. Te ostatnie to gulasz – mięso, cebula, papryka, który zresztą zaadaptował się i w polskiej kuchni.


      • halászlé – zupa rybna


Najczęściej z karpiem i oczywiście papryką. Współcześnie Węgrzy podają ją z rybami słodkowodnymi, ale pamiętajmy, że do 1920 mieli dostęp do morza i używali ryb morskich. To właśnie z rybackich wiosek wywodzi się halászlé.


W tym miejscu warto nadmienić, że na wiele pytań dotyczących dzisiejszych Węgier, w tym właśnie utraty dostępu do morza, pomoże odpowiedzieć traktat z Trianon, będący przyczyną nazywania niekiedy Węgier najbardziej pokrzywdzonym państwem XX wieku.


      • lángos – langosz


Ot taka typowa węgierska przekąska, którą można kupić w przejściach podziemnych, ulicznych budkach, na bazarze. Jest to placek powstający z gotowanych utłuczonych ziemniaków, drożdży i mąki, standardowo na wierzchu ze śmietaną, czosnkiem i żółtym serem. Ale można poprosić również o słodką wersję, na przykład z konfiturami.


W hali targowej warto spróbować kolbász – paprykowanej kiełbasy, ale prawdziwą koniecznością jest zakup taniej (do 10 zł) sproszkowanej papryki – wybitnie polecamy słodką wędzoną. Ta podwędzana wersja świetnie sprawdza się u nas w domu, dodając do potraw cudownego, niebanalnego smaku. Niebo dla podniebienia, i obok jakościowego Tokaju zakup nr 1.


Tokaj to zasłużona chluba Węgier. Ten znajdujący na granicy ze Słowacją winiarski region słynie z jednych z najlepszych białych win na świecie! Tokaj, bo tak też się określa powstające tam wino może być wytrawny (száraz lub dry), półsłodki (félédes) lub cieszącym się światową sławą, powstającym z późnych zbiorów winem słodkim (late harvest, szamorodni, aszú) czyli likierowym, o ogromnej koncentracji smaku! Na Węgrzech butelkę podłego wina można kupić nawet za 4–5 zł (nie polecamy). Dobre wina wytrawne kosztują od 25 zł. Jednak klasa Tokaju to wina słodkie, osiągające ceny liczone w setkach złotych, ale te do wypicia na co dzień to wydatek rzędu 45–100 zł i nie opłaca się zapłacić mniej. Warto! Dobrze schłodzony słodki Tokaj, wypity podczas ciepłego budapeszteńskiego wieczoru, to wspomnienie na całe życie.


Składniki na te wszystkie wyśmienite potrawy można kupić właśnie w Wielkiej Hali Targowej.



3. Podziwiaj panoramę Budapesztu z Góry Gellerta

Wprost z Mostu Wolności udaj się przez park na szczyt, z którego rozciąga się zjawiskowa panorama na miasto. Dawniej góra okryta była złą sławą – sądzono, że spotykają się na niej czarownice i odprawiają sabat. Jedna cenna wskazówka na upalne dni – na górze panuje specyficzny mikroklimat, w związku z czym przebywając na południowym stoku poczujemy się jak w marokańskim słońcu, ale już na północnym znajdziemy skandynawskie orzeźwienie – warto mieć ze sobą wodę.


budapeszt


4. Chilluj na Wzgórzu Zamkowym

Warto zobaczyć Pałac Królewski (nawet z zewnątrz robi wrażenie) i odpocząć na jego dziedzińcu z niezwykle ekspresyjną fontanną Matthiasa, a z tarasu zobaczyć widok na drugi brzeg – Peszt. Stąd i z góry Gellerta roztacza się najwspanialsza panorama. Na wzgórze można wjechać kolejką Budavari Siklo, ale chcąc oszczędzić można wspiąć się nie tak wysokimi schodami przez klimatyczny Varkert Bazar – zadbane ogrody z fontannami i neorenesansowymi budynkami, w których można wypić kawę i coś przekąsić.


budapeszt


5. Poczuj się jak w bajce na Baszcie Rybackiej

Baszta wygląda nieco jak disneyowski zameczek tyle że w bieli i bez kiczu. Wraz z kościołem Macieja tworzą imponującą kompozycję. Osobiście skojarzyła mi się z piernikowymi budyneczkami Gaudiego. Tu również możemy napawać się pejzażem z Dunajem czy zjawiskowym parlamentem w roli głównej.



















6. Pozachwycaj się parlamentem z przeciwległego brzegu. I z bliska.


Wizytówka Budapesztu oraz jeden z najpiękniejszych i największych gmachów parlamentów na świecie. Jeśli chodzi o Europę to według mnie najpiękniejszy! Nie sposób go uniknąć – majestatyczny, widoczny z licznych punktów miasta, szczególnie ze strony Budy. Ale warto też podejść bliżej, by przyjrzeć się kunsztowi neogotyckich detali. Węgierska perła w koronie.


budapeszt


7. Oddaj się błogiemu lenistwu na Wyspie Małgorzaty

To skandynawskie miasta kojarzyły mi się z przystosowaniem do ludzi, jednak Budapeszt ciepłą porą także zaskoczył mnie tym, jak dużo oferuje swoim mieszkańcom (nie wspominając o turystach). Jedną z takich ostoi relaksu jest Wyspa Małgorzaty. W wiosenne i letnie dni pełna odpoczywających osób na zadbanej trawie w akompaniamencie grającej w dobrym guście fontanny i towarzystwie schłodzonego piwa lub dobrego, lokalnego wina. Urocze aleje pełne kwiatów, dużo przestrzeni do aktywnego wypoczynku, trasa dla biegaczy dookoła wyspy, baseny. Idealne miejsce na relaks, piknik czy nocne schadzki.



8. Spróbuj lawendowych lodów

Absolutnie jestem zakochana w lodach serwowanych we Włoszech, ale te w Lavenduli w Budapeszcie także są warte spróbowania – unikalny smak, przepyszne. Lokal łatwo rozpoznać po witrynie lawendowego koloru. Jest kilka adresów – jedna Lavendula mieści się naprzeciw Wielkiej Hali Targowej, druga na ulicy Rakoczi 25. Płatność wyłącznie gotówką.


budapeszt


9. Odwiedź sławne baseny termalne lub łaźnie

Budapeszt to „miasto-zdrój”, zapewne każdy słyszał o słynnych termach z leczniczą wodą. Wizyta w takim kąpielisku to nie tylko gratka dla ciała i świetna regeneracja, ale też uczta dla oczu, ponieważ większość mieści się w naprawdę pięknych budynkach.


To gdzie się udasz, zależy od tego, ile chcesz wydać. Poniżej podaję trzy sprawdzone łaźnie. Jeśli ktoś uwielbia wizyty w termach czy spa, warto zrobić sobie tournée po kilku i skorzystać z dodatkowej oferty leczniczych masaży lub inhalacji (ofertę z łatwością znajdziecie na stronach term). Mi do pełni szczęścia wystarcza wizyta w jednej z tańszych łaźni, bez fajerwerków w postaci wyszukanych zabiegów, które jednak polecam osobom chcącym zrobić też coś dla zdrowia.



Széchenyi – największy w Europie kompleks basenów i term, latem najbardziej tłumny, dlatego warto wybrać się z rana (wtedy też można liczyć na tańsze wejście). W zimie z kolei – bardzo ciekawe wrażenie, kiedy gorąca woda paruje, a obok leży śnieg. Pałacowa zabudowa, wielość saun i basenów do wyboru, najbardziej atrakcyjne termy dla dzieci. Na ogół zgiełk, ale ciało wypoczywa.


cena (bilet normalny): 55-70 zł, zniżki dla dzieci, studentów, seniorów

dojazd: żółta linia metra, stacja: Széchenyi Fürdő (miejscówka daleko od centrum)



Termy Gellerta – utrzymane w secesyjnym stylu, najelegantsze, słyną z musującej wody w basenie, a także z basenu z falami.


adres: ulica Kelenhegyi 4, w hotelu Gellert, tuż przy Moście Wolności i Górze Gellerta

cena (bilet normalny): 65 – 70 zł



Király – zabytkowe, najstarsze termy, zbudowane za tureckiego panowania, klimatyczne, wręcz romantyczne wnętrze, pozwala na wyciszenie. Nie ma tłumów i nie ma basenu do pływania, jest za to ziołowa sauna.


adres: ulica 84, w drodze między Basztą Rybacką a Wyspą Małgorzaty

cena: od 19 zł



Pakujcie klapki i do term na relaks!
























10. Pochyl się nad nietypowym pomnikiem na naddunajskiej promenadzie


Bardzo wymowny pomnik Pamięci Ofiar Holocaustu – uznany za jeden z najbardziej intrygujących na świecie. Instalację stanowią odlewy z kilkudziesięciu prawdziwych par butów z okresu II wojny światowej. Dlaczego akurat na naddunajskiej promenadzie? To z tego powodu, że masowe egzekucje przeprowadzano nad brzegiem, a ciała wpadały do wody, odpływając z nurtem Dunaju. W niektórych butach mieszkańcy Budapesztu zostawiają kwiaty lub świeczki.


Miejsce znajdziemy w drodze między parlamentem a Mostem Łańcuchowym.


budapeszt

Długo nie nacieszyłam się samotnymi przechadzkami po Budapeszcie, bo jak się okazało dotarła tu też grupa moich znajomych. Ale wieczorem, w doborowym towarzystwie Budapeszt pokazał swoją kolejną twarz. Bardzo magiczną, niespodziewaną, skłaniającą do ciągłych powrotów.


Dlatego koniecznie, koniecznie daj się ponieść nocom w tym mieście.



11. Delektuj się Tokajem na Erzsebet ter

Te magiczne nocą miejsce w pobliżu diabelskiego młyna zamienia się w publiczną imprezownię. Klimatycznie oświetlone, w towarzystwie knajp, najprzyjemniejsze kiedy się usiądzie na zielonej trawie lub nowoczesnych ławkach przy basenach – wcześniej tylko trzeba wybrać dorodny Tokaj.



12. Gdy rozbłysną światła nocy przespaceruj się Mostem Łańcuchowym

Nocny Budapeszt to festiwal wrażeń, daj się ponieść nocy, kolejnym uliczkom, pobłądź – wszystko widziane za dnia jawi się zupełnie inaczej pod osłoną mroku. Budynki, w tym parlament i mosty są magicznie rozświetlone. Atmosfera sprzyja zarówno romantycznym spacerom jak i szalonej zabawie. Koniecznie skieruj kroki na Most Łańcuchowy, którego strzegą marmurowe lwy.


Ze znajomymi siedliśmy na płytach chodnikowych tuż przy moście – wspaniałe widoki na górzystą, oświetloną Budę. Jednak po spojrzeniu w dół mieliśmy z 8 metrów do tafli Dunaju, wystarczyłby jeden nieostrożny ruch i z nurtem płynęlibyśmy do Belgradu ☺



13. Pozwól sobie na odrobinę halucynacji w Szimpli

Jedno z moich ulubionych miejsc na mapie Budapesztu. Szimpla Kert (Prosty Ogród) to tzw. ruin pub, skupisko kilku przeklimatycznych pubów w opuszczonej, zrujnowanej kamienicy (spokojnie, sufit nie spada na głowę). Pierwszy tego typu w węgierskiej stolicy, po jego otworzeniu podobne miejsca zaczęły wyrastać jak grzyby po deszczu, w sumie jest ich ponad 30 – największa koncentracja wyjątkowych knajp, z niesamowitym, zaskakującym designem na świecie. Kilkadziesiąt lat temu w pomieszczeniach tych lokali znajdowała się czyjaś kuchnia, łazienka albo sypialnia, dziś wypijesz tam drinka w otoczeniu nietuzinkowych rupieci, przedmiotów niczym z antykwariatu. Każdy bar w Szimpli (w sumie jest ich około dziesięciu) ma inny wystrój – w jednym rządzą staromodne lampy z abażurem, gdzie indziej dinozaur z lunaparku, a w kolejnym naścienne telewizory z halucynogennymi wizualizacjami. Grane są tam również koncerty, DJ-e grają swoje sety. Do dyspozycji jest też dziedziniec z kolorowym trabantem po środku. Towarzystwo – głównie międzynarodowe.






Miejsce must be. Cudowne w nocy, jak i do spenetrowania za dnia i cyknięcia kilku fot (nie chcę użyć słowa „hipsterskich”, ale tak jest). Z kolei w weekendy Szimpla zamienia się w biobazar. Warto!


budapeszt

Kilka innych również wspaniałych ruin pubów:

Fogas ház

Anker´t

Kőleves kert

Kertem






14. Zakończ nocne wojaże w „zaczarowanym lesie”


Czyli w klubie nocnym Instant – kolejnym ruin barze, tyle że jeszcze większym, bo… największym ☺ Obowiązkowy punkt podczas budapeszteńskich nocnych wojaży. Również wyjątkowy, psychodelicznie przyciągający oko wystrój (stąd na Instant mówi się „zaczarowany las”) i głównie internacjonalne towarzystwo, chociaż młodych Węgrów też sporo. Każdy pokój-bar ma inny motyw dekoracyjny, do dyspozycji są 2 dziedzińce ogrodowe, 7 dancefloorów, więc każdy znajdzie odpowiednią dla siebie muzykę – grają naprawdę dobrze.


budapeszt

Na Budapeszt warto poświęcić chociaż 3 dni, szczególnie, jeśli decydujemy się na wizytę w termach. Mnie osobiście miasto tak urzekło, że mogłabym tam trochę pomieszkać. To blisko, a opcji dojazdu jest mnóstwo. Oprócz autostopu, częste są zniżki na loty węgierskim WizzAirem, bez problemu dojedziemy Polskim Busem lub Simple Expressem. Zdarzają się też promocje na bezpośredni pociąg – ostatnio za bilet z Warszawy zapłaciłam 120 zł.


Sprawdzone noclegi godne polecenia: Casa de la Musica i Bazar Hostel


Powyższe 14 punktów to miejsca must see w Budapeszcie. Liczba 14 to ponoć liczba doświadczenia, dlatego pakujcie plecaki lub walizki i… doświadczajcie! ☺


A kto był – jakie są Wasze wrażenia? Doświadczenia?



Udostępnij na:

Zostaw komentarz


Gość
Tresvodka
20 days 13 hours ago

Nagy Vasarcsarnok i wszelkie gulaszowe smaki to coś dla mnie. Nie znałama tego pomnika Holocaustu… Ciekawy pomysł i lokalizacja.

Gość
Agnieszka | Australove
21 days 1 hour ago

Ostatni raz w Budapeszcie byłam kilka dobrych lat temu, ale cały czas miło wspominam to miasto. Bardzo zainteresowało mnie Szimpla Kert i myślę, że odwiedzę to miejsce przy mojej kolejnej wizycie :)

Gość
Paulina
25 days 7 hours ago

Totalnie czuję się zachęcona! Słyszałam o Budapeszcie same superlatywy, na Węgrzech byłam, a w ich pięknej stolicy jeszcze nie! Czas najwyższy nadrobić! :-))

Gość
Krystian
25 days 11 hours ago

Przepiękne! Największe wrażenie zrobił na mnie parlament oraz Baszta Rybacka. Pierwsze odczucie jakie miałem patrząc na nie to jakbym widział kości. Węgry stają się chyba coraz bardziej popularnym kierunkiem dla Polaków. Bo to przecież dwa bratanki 😉

Gość
Chaos.w.podróży
5 months 28 days ago

Mieszkaliśmy w Budapeszcie tuż przy Moście Wolności, dosłownie 3 kroki od Hali Targowej :-) Mimo zimna i deszczy miasto zrobiło na nas wielkie, pozytywne wrażenie. Tym razem mamy nadzieję na odkrycie słonecznej strony Budapesztu w maju :-)

 

Facebook