Czy dojazd do Kijowa
może być tani?

Podróżując głównie na Zachód nie zawsze mamy pewność jaki transport wybrać, gdy jedziemy do naszego wschodniego sąsiada. Możliwości dotarcia do Ukrainy jest naprawdę wiele. U części osób dodatkowo pojawiają się obawy związane z wyjazdem poza oswojoną Unię i zmierzeniem się z owianymi złą sławą drogami czy odmiennym podejściem do przepisów prawa. Ale nie taki wilk straszny jak go malują! Warto wiedzieć jaki środek transportu będzie dla nas optymalny, bo kraj i jego stolica zdecydowanie zasługują na zobaczenie!


Jak dojechać do kijowa


Oto zestawienie różnych opcji dojazdu zależnie od oczekiwanych wrażeń i zasobności portfela:


1. Samolot – szybko i wygodnie


Najtańsze połączenia lotnicze do Kijowa oferuje WizzAir z Katowic. Na ogół za taki bilet zapłacimy około 200-300 zł (w jedną stronę), ale zdarzają się promocje – jakiś czas temu dostępne były bilety za 78 zł w obie strony. Niestety, nie są one tak częste jak do zachodnich stolic europejskich. Do Kijowa polecimy także z Warszawy. Stąd swoje usługi oferuje rodzimy LOT i na ogół tańszy przewoźnik ukraiński UIA – rezerwując z wyprzedzeniem możesz liczyć na podniebną, a nie kosmiczną cenę. Jeśli widzisz promocję na loty do Kijowa – łap okazję, bo drugi raz nieprędko się zdarzy!


         LOT i UIA lądują w Boryspolu, skąd dojazd do stolicy zajmuje 30 minut. (SkyBus: 15 – 45 UAH)

         WizzAir ląduje na Żulianach, czyli na obrzeżach Kijowa. (1,5 – 11 UAH)


Z każdego z tych miejsc łatwo złapiesz tanią marszrutkę do centrum miasta. Pisząc tanią mamy na myśli naprawdę symboliczną opłatę, to chyba jedyna stolica w Europie, gdzie dojazd z lotniska do centrum często jest liczony w groszach!



2. Pociąg – sporo emocji, ale dość drogo i długo


Kto jeszcze nie przejeżdżał wschodniej granicy pociągiem, może liczyć na niezłą dawkę emocji. Na granicy każdy wagon z pasażerami na pokładzie zostaje uniesiony w górę – jeśli masz mocny sen, nawet nie poczujesz. Tylko po co podnosić wagon do góry? Cała procedura służy zmianie rozstawu kół, ponieważ tory w strefie poradzieckiej są szersze. I to wszystko przez 8,5 cm. ☺ Jednak sytuacja ta nie jest charakterystyczna wyłącznie dla naszych sąsiadów, taki sam proces odbywa się na granicy hiszpańsko-francuskiej, gdyż także iberyjski rozstaw kół jest szerszy od tego europejskiego. W ukraińskich wagonach przedziały liczą 4 kuszetki, w polskich 3, co nie znaczy, że zawsze są zajęte. Może się okazać, że będziesz mieć przedział całkowicie dla siebie. Wagonem opiekuje się provadnica, u której można zamówić czaj za niecałe 2 złote, dostać pościel wliczoną w cenę biletu lub poprosić o pobudkę przed stacją końcową.


Na wrażenia możesz liczyć szczególnie w drodze powrotnej przy wykupieniu miejsca w nieco tańszym wagonie ukraińskim. Przed granicą słychać dźwięk oklejania taśmą – to ukraińscy handlarze chowają w schowkach, pod sufitem i za okleiną papierosy, by potem sprzedać je na polskim rynku po konkurencyjnej cenie. Provadnice, ale i pogranicznicy na ogół przymykają oko na ten nielegalny proceder wiedząc, że to jedyna możliwość zarobku dla tych ludzi.



Plusem podróży pociągiem do Kijowa jest to, że wysiadamy blisko centrum miasta, w świetnym punkcie komunikacyjnym. Nie zapomnijcie rozejrzeć się po dworcu – te poradzieckie są ogromne i pełne splendoru!


         Koszt pociągu: ok. 380 zł (w jedną stronę), ukraiński wagon jest minimalnie tańszy.

         Pociąg odjeżdża z Warszawy Centralnej, zatrzymuje na Wschodniej i w Lublinie.

         Czas podróży: z Warszawy prawie 18 h, z Lublina 15 h.



3. Autobus – tanio, rollercoaster gratis


To zdecydowanie jedna z najtańszych opcji, dostępna z każdego większego miasta w Polsce. W ciągu doby jest kilka połączeń, więc bez problemu można znaleźć odpowiadającą nam porę. Na rynku działa wielu przewoźników, większość mieliśmy okazję wypróbować. Z doświadczenia polecamy Ecolines, które dysponują nowoczesnymi autokarami z klimatyzacją i wifi. Cena nie różni się od ceny innych przewoźników, linie te to standard porównywalny z Polskim Busem czy Simple Express. Inni przewoźnicy także wchodzą w rachubę, jednak trzeba liczyć się z tym, że nie zawsze punktualnie przyjeżdżają na miejsce – ostatnio mieliśmy dojechać na godzinę 9 rano do Kijowa. Faktycznie, o 9. zatrzymaliśmy się na dworcu autobusowym, gotowi wysiadać, ale w Żytomierzu. Całe szczęście poinformował nas o tym Ukrainiec, który wcześniej pytał dokąd jedziemy. Ponadto reszta autobusów kursujących do Ukrainy jest dość oldschoolowa, latem często zawodzi klimatyzacja. Raz zdarzyło nam się nawet jechać przechylonym autobusem – dobrze, że tylko do Lwowa. Minusem podróży autokarem są ukraińskie drogi, choć i polskie wschodnie trasy również pozostawiają wiele do życzenia. Niektóre odcinki przypominają rollercoaster, ale należy potraktować to jako kolejne doświadczenie! Przecież zachodnioeuropejskie standardy to nie uniwersalne standardy. ☺


         Koszt: 150 zł z Warszawy (autobusy odjeżdżają z Dworca Zachodniego)

         Czas podróży: 14 – 16 h (dotychczas najpunktualniejsze Ecolines)



4. BlaBlaCar – niedrogo, przeważnie szybko i z ciekawymi ludźmi


Obok podróży autokarem to kolejna niskobudżetowa opcja. Szczególnie polecamy osobom ze znajomością języka ukraińskiego lub rosyjskiego, bo na ogół to właśnie obywatele ukraińscy oferują przewóz. Ale i bez tego nie sposób nie porozumieć się, nasze języki są bardzo zbliżone. Wyprawa samochodem trwa trochę krócej niż autokarem, o ile nie utkniemy na granicy. Nasz rekord na trasie Warszawa – Kijów i analogicznie Kijów – Warszawa wyniósł 10 h, ale wtedy nie czekaliśmy na granicy. Pamiętamy jednak sytuacje, gdy trzeba było stać nawet 6 h. Nie wspominając czasów, gdy cały ten proces mógł zabrać nawet dobę… Na szczęście, obecnie trwa to szybciej!


         Koszt: od ok. 85 zł w górę – warto do 150 zł, czyli do ceny za autokar


Korzystanie z BlaBlaCar opłaca się w państwach, w których benzyna jest dość tania (w Ukrainie 1 litr to koszt 2,6 zł – 3 zł – stan na kwiecień 2016). Na zachód Europy zdecydowanie nie będzie korzystne dla naszego portfela udanie się z BlaBla. Wtedy lepiej wybrać samolot, autokar lub autostop.





















5. Autostop – nie najszybciej, ale za darmo i z gwarancją wrażeń


Generalnie uważamy, że autostop to ekspresowy środek lokomocji, zapewniający wspaniałe przeżycia. W przypadku Ukrainy to drugie powinno się sprawdzić, ale z ekspresowością może nie być tak łatwo. Świetnie, jeśli jedziesz solo i uda Ci się zabrać z kierowcą TIR-a, których mnóstwo kursuje na tej trasie. Za to trudniej złapać stopa wśród lokalsów, ponieważ w Ukrainie wciąż popularne są sąsiedzkie podwózki z jednej wsi do drugiej lub pobliskiego miasta. A te nie są bezpłatne. Idea autostopowania nie jest powszechna w tym kraju, niektórzy ludzie dziwią się jak może to funkcjonować u nas (czyli w UE), dlatego zamiast kciuka warto posłużyć się kartonikiem z destynacją podróży. To zdecydowanie odróżni Cię od mieszkańców czekających na sąsiedzką podwózkę, a kierowca MOŻE skojarzy w jaki sposób się przemieszczasz. Należy jednak uzbroić się w cierpliwość, informować jak podróżujesz i czym jest autostop, ponieważ ze względu na popularność serwisu BlaBlaCar i częstsze niż w UE oczekiwanie zapłaty za „usługi” kierowcy na ogół nie mają pojęcia o tej formie transportu. Zawsze polecany przez nas autostop tutaj niekoniecznie zadziała… Lepiej mieć przy sobie ekwiwalent w gotówce. Z drugiej strony, Ukraińcy są niezwykle pomocni, otwarci na podróżnych odwiedzających ich kraj, więc jeśli masz czas – śmiało możesz próbować. ☺


Jak dojechać do kijowa


Ukrainę odwiedzamy bardzo często. W sumie spędziłam tam prawie 4 lata, dlatego w oparciu o doświadczenie, wypróbowanie wszystkich dostępnych środków lokomocji polecamy w pierwszej kolejności skorzystanie z połączeń samolotowych, o ile cena na dany termin jest niewygórowana. Następnie proponujemy podróż autokarem (najbardziej komfortowym wyborem będą linie Ecolines) oraz popularnym w Ukrainie BlaBlaCar. Dobra organizacja pozwoli na zamknięcie się w przedziale 170 – 300 zł za podróż na trasie Warszawa – Kijów – Warszawa. A sam Kijów, pełen niespodzianek zwiedzisz z naszym kompleksowym i kolorowym przewodnikiem.


         Atrakcyjna cena transportu:


         1. samolot – do 350 zł (w obie strony)

         2. BlaBlaCar – do 150 zł (w jedną stronę)

         3. autobus – do 150 zł (w jedną stronę; z/do Warszawy)



A jakie są Wasze doświadczenia związane z podróżą do Ukrainy? Jakie przygody mieliście na granicy lub w trasie?


Udostępnij na:

Zostaw komentarz


Gość
Daria
1 day 17 hours ago

Jestem na etapie planowania dłuższego wypadu na Ukrainę – do Kijowa i rozpatruje raczej tańsze opcje podróżowania (tanie loty wcale nie są takie tanie bo ok 250-300 zł z lotniska Chopina). Biorę pod uwagę przede wszystkich podróż autokarem (ceny z Warszawy do Kijowa ok 90-120 zł – https://bilety-autokarowe.e-podroznik.pl/. Czy ktoś może ma jakieś doświadczenia z podróży autobusem? Czy czas podróży faktycznie będzie w granicach 13-15h? Czy autobusy długo czekają na granicy? Czy może są w jakiś sposób uprzywilejowane i przekrajczają granicę bez kolejek?

Gość
Kocie Podróże
8 months 14 days ago

Dość często jeżdżę na Ukrainę, z racji tego, że wciąż jest tam wiele kocich pomników do odkrycia :)
Mój dojazd tam, wygląda zazwyczaj tak:

Kraków-Rzeszów polskimbusem (10zł bez promocji, 2,2h)
Rzeszów-Przemyśl pociągiem (10zł, 1h)
Przemyśl-granica w Medyce (bus 2zł, 20min)
Przejście pieszo przez granicę zajmuje nie więcej niż pół godziny (z powrotem dłużej, ale jeśli masz plecak lub walizkę i widać, że jesteś turystą, to mrówki przepuszczą 😉
Szegini-Lwów marszrutką (6zł, 1,5h).
Zostaje jeszcze sporo czasu na spacer po Lwowie, jakieś piwka i koniecznie czeburak koło opery, a później nocny pociąg sypialny do Kijowa, bądź Odessy (15-20zł), oczywiście płackarta :)
I nagle okazuje się, że całkiem wygodna podróż z Krakowa nad Morze Czarne, kosztuje mniej niż nad Bałtyk :)

Gość
Bartek
1 year 13 days ago

Wprowadzasz ludzi w błąd. Oczywiście że pociąg PRZEZ granice jest drogi. Ale nie przyszło Ci do głowy żeby dojechać czymś do granicy, albo nawet do Lwowa, i dalej pociągiem? Wtedy za podróż Lwów-Kijów czy Lwów-Odessa, z leżącym miejscem do spania płaci się 15-20 zł, co jest tańsze, wygodniejsze i szybsze niż bla bla car! Kolej na Ukrainie to chyba jedyna instytucja która działa nie tylko w miarę, ale i bardzo dobrze. Polska może się od nich uczyć.

Gość
Bartek
1 year 11 days ago

Tak, ale myślę że można było wspomnieć o możliwośći pojechania pociągiem już z samej Ukrainy, bo ktoś kto nigdy nie był na Ukrainie czytając twój wpis pomyśli że wszystkie pociągi są drogie. Ogólnie sorki że na Ciebie tak naskoczyłem, ale jestem fanem plackartów, ze względu na ich wygodę i niskie ceny. Wydaje mi się że jakby wprowadzili takie pociągi w Polsce to by miały super wzięcie. Bo nawet jeśli podróż trwa dłużej niż np. autobusem, to lepiej jest przespać się wygodnie na łózku niz jechać te 8h siedząco. I oprócz tego że wygodnie, to oszczędza się czas (bo w nocy i tak by się spało) i pieniądze, bo nie płacimy za hotel. Pozdrawiam :)

 

Facebook