Życie w Kijowie. Lifestyle – bazary, marszrutki
i pikniki

Lwów

Idealnym sposobem na poznanie, ale i zrozumienie lokalnej kultury, zwyczajów oraz życia codziennego jest zamieszkanie wśród miejscowych. Poddanie się rytmowi ich zegara, przyzwyczajeniom, partycypowanie w powszednich czynnościach.


Bez tego nie poznałabym Kijowa od podszewki. A to duża metropolia, większa ponad 1,5 raza od Warszawy pod względem mieszkańców i powierzchni. Jaki jest więc kijowski lifestyle? Tak, kijowski, nie ukraiński. Bowiem nieco inny styl życia mają Ukraińcy na wsi, inny lwowianie, a jeszcze inny – kijowianie.



1. Bazary

Bazar to wciąż niezwykle popularne miejsce zakupów. Szczególnie różnorodna jest oferta warzyw i owoców, dlatego będąc w Ukrainie nie sposób nie jeść ich w dużych ilościach. Cenowo są one bardzo atrakcyjne nawet dla mało zamożnego Polaka, są też istotnym elementem mnóstwa ukraińskich dań – szczególnie zup, których jada się tu sporo. Skąd ten boom na warzywa i owoce? Wielu Ukraińców posiada rodzinę na wsi lub własną daczę z ogródkiem, który uprawia nawet jeśli są one położone dość daleko od miejsca zamieszkania. To wszystko przez niskie zarobki i emerytury, które nie wystarczają na życie.


Dlatego zamiast kupować, Ukraińcy stawiają na autarkię przynajmniej w kwestii jarzyn i owoców. Co się da – jedzą na bieżąco, czego nie przejedzą, zamykają w banky, czyli słoiki, żeby było co jeść w zimie – a to dżem, a to ogórki czy słynne tu kiszone pomidory. Jeśli nie wyrabiają się, by coś zakonserwować, sprzedają to znajomym lub na bazarze. Chociaż w dużej mierze zachowanie się tradycji przetwórstwa jest pokłosiem trudnej sytuacji gospodarczej, Ukraińcy szczycą się wyrobami – bo swoje. A swoje, znaczy dobre i lepsze niż z supermarketu. I z własnej ziemi. A przywiązanie do niej jest tu silne.


Większość produktów nie jest pryskana, dlatego nie odmawiajcie sobie zapuszczenia się na bazar w poszukiwaniu lokalnych smaków. Staruszki z pysznymi jagodami, malinami czy pestkami słonecznika (niemal narodowego symbolu) stoją też w przejściach podziemnych lub przy wejściu do metra. A za kilkaset gramów przyjemności zapłacimy nie więcej niż 3 zł. Pyszne i masowo uprawiane są też ukraińskie arbuzy i melony. Przy ich zakupie czeka nas językowa łamigłówka, bo nasz arbuz to po ukraińsku kavun, melon to dynya, a dynia to… harbuz. Skomplikowane? 😉 Napiszcie sobie ściągawkę lub po prostu wskażcie, co chcecie!


Patrząc na postsowiecki obrazek Ukraińców z tobołkami i obciachowymi siatkami, niewnikliwy obserwator mógłby rzec „ludzie-bazary”. Ale taki sam pejzaż nieładu, estetycznego chaosu towarzyszył transformacji wszystkich państw bloku wschodniego. Pamiętać też trzeba, że dla wielu to dziś jedyna albo dodatkowa możliwość zarobku w świecie, w którym średnia pensja to ok. 600 zł, minimalna 200 zł, a emerytura ok. 150 – 250 zł.


2. Obfite stoły

Mimo niskich dochodów ukraińskie stoły są na ogół suto zastawione. Solidnie je się już od śniadania, dla krzepy. Tak jak w Polsce śniadanie jest raczej lekkie i na chłodno, złożone z pieczywa i dodatków do niego lub owsianki, tak w Ukrainie je się na ciepło. Bardziej przypomina ono polski obiad: kotleciki mielone, kawałek mięsa, wszelkiego rodzaju placki lub miejscowe racuszki, barszcz. Może też być mleczna zupa z kaszą gryczaną (swoją drogą – smakuje nieźle). Na obiad obowiązkowo danie główne i zupa, chyba że była rano. Ale to nic! Talerzy zupy można zjeść kilka, na zdrowie! :) Kolacja jest podobna do polskiej, z tymże również częściej podaje się jedzenie na ciepło. Do każdej z potraw wiele Ukraińców je chleb. Do zupy, do mięsa, do jajecznicy. Do makaronu, do ryżu? Bez problemu. Panuje tu też duży szacunek do chleba: co jak co, ale chleb musi być w domu. Stosunek do niego świetnie obrazuje ukraińskie porzekadło: Shcho nashi roblyat? Poily i khlib jidyat. – Co nasi robią? Zjedli i chleb jedzą. Specjały ukraińskiej kuchni można by wymieniać długo, ale nie w tym teraz rzecz. Opisana dbałość o to, by wszyscy byli najedzeni, na stole niczego nie brakowało to poniekąd skutek obecnych w zbiorowej pamięci wspomnień Wielkiego Głodu i wojny.


Ukraińskie babcie uczą wnuczki kucharzenia, powtarzając: przez żołądek do serca. Wnuczki gotują, ale już raczej mniej syto, bardziej na włoską modłę. Jednak nigdy nie poznałam Ukrainki lub Ukraińca, którzy nie potrafiliby przyrządzić ukraińskiego barszczu :)


3. Zakupy – lokalnie

Wszystkie produkty importowane z zachodu są drogie. Droższe niż u nas. Dlatego większość produktów kupowanych przez Ukraińców pochodzi z Ukrainy. Dobrym przykładem dysproporcji jest sprzedawane w Ukrainie polskie piwo: cena Warki w przeliczeniu na polską walutę – 4 zł, cena Żywca 4,80 zł. Miejscowe produkty są na ogół około 2 razy tańsze (dla zobrazowania – ukraińskie piwo, nie gorszej jakości, to koszt 1-2 zł). Z polską lub europejską pensją życie w Kijowie jest wspaniałe i wygodne. Pod względem jakości produktów, szczególnie takich jak nabiał, mięso, w tym ryby, warzywa i owoce w Ukrainie można wciąż kupić wiele nieprzetworzonych produktów w całkiem rozsądnych cenach. Przynajmniej na polską kieszeń. Ukraińcy jeśli jeżdżą za granicę, są świadomi, że mnóstwo towarów mogą kupić za zachodnią granicą taniej. Wtedy zaopatrują się w wyroby Made in Germany czy Made in Poland. Wielu miejscowych zwraca uwagę na markę, choćby ze względu na to, by nie sponsorować rosyjskiej gospodarki.


4. Czas wolny

Wśród kijowian popularne są weekendowe wyjazdy na daczę – by zerwać zbiory albo odpocząć. Powszechne jest też wylegiwanie się nad Dnieprem, pikniki nad którymś z licznych kijowskich lub podkijowskich jezior oraz kąpiele w Morzu Kijowskim – czyli sztucznym, ale ogromnym zalewie. To na te ostatnie miał widok ze swojej willi Janukowycz, tutaj też brylują amatorzy sportów wodnych. Co interesujące, w języku ukraińskim i rosyjskim funkcjonuje oddzielne określenie na spędzanie czasu, przesiadywanie i gadanie w jednym, które nie ma dosłownego i jednoznacznego odpowiednika w języku polskim. Ukraińskojęzyczni mówią na to spilkuvatysya, a rosyjskojęzyczni obshchatsya. Myślę, że najbardziej zbliżonym słowem byłby angielski zwrot hang out.


W Warszawie dopiero od kilku lat widzimy jak Wisła odżywa, wreszcie jest tu mnóstwo knajp, ludzie spędzają nad bulwarami czas. W Kijowie Dniepr od dawna funkcjonuje jako stały punkt rozrywek i relaksu. Są tu plaże, liczne wyspy, różne atrakcje, kluby (niektóre kiczowate, z rosyjską popsą, ale powstają też bardziej designerskie, w zachodnim stylu). Na piknikach konieczne są szaszłyki! Spopularyzowała je szczególnie kuchnia tatarska. Na „stole” mogą się też wtedy pojawić kanapki. Bo na co dzień traktowane są jako posiłek drugiej kategorii, gdyż (uogólniając) Ukraińcy spożywają je w podróży, na biwaku. Kiedy któryś dzień z rzędu robiłam sobie na śniadanie kanapki słyszałam wesołkowate: Ach, te Wasze buterbrody! Ciągle tylko buterbrody.


5. Alkohol? Koniecznie z przekąskami!

Skoro mówimy o kulturze spędzania czasu i jedzenia, trzeba też powiedzieć o tym z czym Ukraińcy go spożywają. Mają tak szeroki wachlarz smacznych przekąsek do wyboru, że nie sposób ich nie skosztować do alkoholu. Hiszpanie szczycą się tapas, a Ukraińcy też mają czym się pochwalić. Suszone ryby i owoce morza – słone lub słodkawe przystawki, idealne do piwa, typowy wschodni „wynalazek”. Pieczone ziemniaki, pieczone kalmary, kurze skrzydełka, śledzie, orzeszki, rozmaite chipsy, ogórki kiszone, zapiekane pałeczki serowe, pieczone pieczarki, ser suluguni – słony, gruziński ser (w Ukrainie przyjęło się sporo gruzińskich specjałów). Ale przede wszystkim salo! Salo, które urosło niemal do narodowego symbolu obok słoneczników, kaliny i stepów. Wódkę można też zapijać sokiem lub zagryzać… jabłkiem, gruszką, pomarańczą. Owocowe zakąski pasują szczególnie do lokalnego specjału, jakim jest wódka na bazie żurawiny (zhuravlyna/klyukva). W restauracyjnych menu na pewno zastaniecie cały szereg zakąsek. W wiele z nich można zaopatrzyć się w sklepach.


6. Fenomen transportu miejskiego

Oberezhno, dveri zachinyautsya! Zanim usłyszysz w metrze ten dźwięk, że drzwi się zamykają, minie około 10 – 15 minut od wejścia na stację metra. Podróż schodami ruchomymi w dół to dłuższa wyprawa. Stacje kijowskiego metra, budowane w dużej mierze za czasów radzieckich, miały służyć też jako schrony przeciwatomowe, w związku z czym są głębokie (na szczęście w tym celu się nie przydały). Arsenalna to najgłębsza stacja metra na świecie, sięga 105 metrów w głąb. Na szczęście schody poruszają się całkiem szybko. Jednak rano, idąc do pracy, gdy w metrze są tłumy i kolejki na ruchome schody, musiałam nimi biec lub rezerwować sobie dodatkowe 20 minut na wejście i wyjście ze stacji.


A marszrutki! To kolejny temat! Marszrutki, czyli busiki, w których jest kilkanaście miejsc siedzących, a mieści się około 40 osób. Nie ma w pojeździe miejsca? To nic, i tak się zmieścisz! Pasażerowie w nich są jak sardynki w puszce. Fenomenem jest też to, jak w takim ścisku ludzie płacą za przejazd. Płaci się kierowcy. Osoba, choćby z końca marszrutki, przekazuje kilka hryvien innemu pasażerowi, który przekazuje gotówkę jeszcze kolejnej osobie, i tak do samego przodu. Po kilku minutach do pasażera dociera bilet, ale co więcej – nawet reszta! Że też ludzie nie gubią się, kto akurat przekazywał pieniądze… Taka marszrutka zatrzymuje się na przystankach, ale czasem trzeba kierowcę o tym uprzedzić – krzykiem: na zupynci! (ukr.), na astanovke! (ros.). Co lepsze, niekiedy ludzie wołają do kierowcy, że chcą się zatrzymać na najbliższym zakręcie albo przy jakimś rozpoznawalnym punkcie. I kierowca przystaje.


7. Pamięć Rewolucji Godności

Majdan, to już nie tylko plac, ale polityczne serce miasta. Odchodząca od niego ulica Heroyiv Nebesnoyi Sotni – aktualnie miejsce na zatrzymanie się, nawet w pośpiechu na chwilę zadumy, kontemplacji i złożenia hołdu bohaterom Euromajdanu. Znicze wciąż tu się tlą.


8. Miasto – historia

Ta naddnieprzańska metropolia została założona już w V wieku, jest matką miast ruskich. Także dziś można tu odkryć namiastkę Bizancjum. Mnóstwo pamiątek kultury i historii. Dużo przepychu, złotych kopuł, starych świątyń. Życie w Kijowie to obcowanie z historią na co dzień. Z historią Rusi Kijowskiej, Wielkiej Wojny Ojczyźnianej i ZSRR, a teraz Majdanu.


O życiu w Kijowie i ukraińskim lifestyle’u można by jeszcze wiele powiedzieć. To temat rzeka. Przede wszystkim Kijów jest ogromną aglomeracją, rozrywek jest tu multum, a kuchnia wspaniała. Nawet jeśli sztandarowe dania kuchni narodowej są dość tuczące to warzywa, owoce z bazarów i szeroki wybór kasz stanowią rewelacyjną, zdrową alternatywę. Ludzie są tu przyjaźni, chętnie pokazują obcokrajowcom swoje miasto. Mnie nieustannie zabierano na wypady nad jezioro, weekendowe wyjścia i za miasto, choćby do willi Janukowycza. Zbudowanie siatki znajomych w Kijowie nie jest trudne. Nawet jeśli początkowo Ukraińcy bywają nieufni (raczej starsi), zaprzyjaźnić się z nimi jest bardzo łatwo. Jako Polka nieustannie byłam rozpytywana o nasz kraj i mile goszczona. Jeśli przypadkiem stoisz przed wyborem pracy w Kijowie, śmiało!, z polską lub europejską pensją miło jest tam spędzić jakiś czas. Młodym osobom język angielski nie sprawia większego kłopotu, dogadasz się tu też po rosyjsku. A ukraińskiego można się uczyć za darmo wśród świetnych ludzi z Instytutu Skovorody. Więcej o Ukrainie – niebawem! :)



* Tekst ukazał się pierwotnie na Eastbooku, portalu zajmującym się Wschodem.


Udostępnij na:

Zostaw komentarz


Gość
Kamila
21 days 9 hours ago

Wspaniały tekst! Świetne jest to, że nie opisujesz tego z perspektywy zwykłego turysty ale jako osoba, która zamieszkała wśród miejscowych i poczuła klimat. Chętnie przeszłabym się na taki bazar 😉

Gość
Madame Blania
21 days 10 hours ago

Bardzo fajne informacje i zdjęcia oddające codzienność. Miło było dowiedzieć się tylu rzeczy

Gość
Maciej
28 days 22 hours ago

Bardzo ciekawy wpis. Ukraina wydaje się być tak blisko, a tak rzadko tam zaglądamy. Patrząc na zdjęcia targów, słoików, wódki i całej kultury, ma się wrażenie, że u nas to jakoś dziwnie przeminęło. Mimo iż nie żyłem w tamtych czasach, bardzo mocno przypomina mi się klimat lat 70-80 z opowieści rodziców 😉

Gość
Martyna
28 days 22 hours ago

Ale cudowne zdjęcia takie zupełnie naturalne ;]
POzdrawiam

Gość
Kasia Lorenc
28 days 22 hours ago

Wiele ciekawych informacji o których nie miałam pojęcia.

 

Facebook