Etna –
księżycowy trekking

Etna

Monumentalna, przez starożytnych uważana za najwyższą górę świata, a przy okazji podporę nieboskłonu. Kiedy spojrzy się na nią z poziomu morza, można zrozumieć dlaczego niegdyś tak sądzono. Etna! Zajmuje powierzchnię większą niż Nowy Jork czy Londyn. Jest największym i najwyższym wulkanem w Europie. Do tego – czynnym.



Etna nieustannie oddycha i pomrukuje – wydobywają się z niej gorące gazy. Czarny dym jest podobno pozytywnym zwiastunem, biały zaś powinien niepokoić. Wedle starożytnych legend, odgłosy wydobywające się z Etny to wrzaski olbrzyma Tyfona, syna Gai i Tartara, którego uwięził tutaj Zeus. Z kolei później Hefajstos wykuwał tu zbroje dla bogów. Podania te pokazują, że Etna już tysiąclecia temu budziła respekt i ciekawiła.



Etna

To nie jest tylko jeden krater. Ze względu na pękanie Etny powstało kilkaset kraterów wtórnych. Wchodząc na niektóre z nich, poczujesz bijące ciepło pod nogami. Zobaczysz całe morze zastygniętej lawy, a więc czarnej barwy. Ale tej czerwonej, jeszcze rozgrzanej – nie. Chyba że znajdziesz się na jednym z trzech najbardziej aktywnych kraterów albo będziesz w którymś z miasteczek w sąsiedztwie Etny i akurat będzie trwała duża erupcja, która zdarza się raz na kilkanaście lat. Te mniejsze są dość częste i Sycylijczyków wcale nie dziwią. Nam Etna puściła dymek właśnie gdy dotarliśmy na najwyższy dostępny dla indywidualnych turystów punkt (Torre del Filosofo, 2920 m.n.p.m.). Dało się wyczuć zapach siarki. A kiedy już wymęczeni wracaliśmy samochodem – wtedy też miała miejsce malutka, niepozorna erupcja, a ponieważ słońce było już słabsze, można było zauważyć różową poświatę na grubym słupie dymu. Jednak to w ciemności, nocą takie widoki są najbardziej imponujące. Na Sycylii byliśmy akurat w dość aktywnym dla Etny okresie, i chociaż osobiście nie widzieliśmy erupcji pod osłoną nocy, to Francuzi, pierwsi autostopowicze których mieliśmy przyjemność zabrać (wreszcie my kogoś! ☺), pokazali nam takie zdjęcia, gdyż mieszkali u podnóży wulkanu.



Etna

Etna poza sezonem zimowym to monochromatyczne wzgórza i wulkaniczna pustynia, nad którą kłębią się tumany chmur. Miejscami są gęste i wyglądają jak mięciutka poduszka, niekiedy zmierzają na Ciebie, chcąc osaczyć. Niesamowite wrażenie sprawiają szybko pędzące nad księżycowymi połaciami cumulusy, których cieniste kształty odbijają się na zboczach niczym w tafli jeziora. Idealne miejsce, jeśli lubujesz się w timelapsach!



My byliśmy w maju. Na wierzchołkach szczytów nie było już śniegu, leżał tylko gdzieniegdzie na najwyższych zboczach lub niżej, osłonięty kilkucentymetrową warstwą tworzoną przez lapille (czyli zastygłe jeszcze w powietrzu, lekkie, okrągłe okruchy lawy). Za to w zimie Etna skrywa się pod białą pierzynką i uruchamia wyciągi dla narciarzy.




Jak więc na Etnę dotrzeć, czy trzeba mieć specjalny strój i dużo kasy w portfelu?

Etna

Lądowanie na księżycu jeszcze nigdy nie było tak tanie! A nawet za darmo. Dlaczego na księżycu? Bo krajobraz południowego zbocza Etny jest iście księżycowy. Powulkaniczne formacje, popioły i pumeks, czerwone oraz grafitowe kratery. Z kolei zbocze północne jest już zalesione, mniej monotonne, mniej popularne, ale jednak nie tak dziwne i zaskakujące.



Dlatego zaczynamy od strony południowej, ze schroniska w Rifugio Sapienza (1909 m.n.p.m.). Sporo tam drogich restauracyjek, sklepów z biżuterią z zastygłej lawy. Jest informacja turystyczna i kolejka linowa, której trzeba uniknąć, jeśli chce się przygody, satysfakcji i oszczędności.



Nie wierz, że wejście na Etnę bez przewodnika, kolejki linowej czy jeepa jest niemożliwe. Jest i możliwe (nie ma zakazu), i wykonalne (to nie wspinaczka na Mont Everest). Wejście na najwyższy dostępny samodzielnym turystom punkt (2920 m n.p.m.) zajmuje ok. 2-3,5h. Zejście to 1-2 h. Na całą wyprawę najlepiej zarezerwować sobie cały dzień. My na Etnie spędziliśmy w sumie 7 godzin.



Przyjemny wysiłek, zdobywanie o własnych nogach szczytów uformowanych z grząskiego materiału piroklastycznego, podziwianie widoków z miejsc, do których i tak nie dochodzi większość osób, dają prawdziwą satysfakcję. Warto więc zdecydować się na wejście „na dziko”.




My chcieliśmy sobie skrócić drogę i wspinaczkę zaczęliśmy na wprost od pierwszego krateru (Monte Silvestri). Ścięliśmy zakręty, nie nadłożyliśmy drogi, ale nadłożyliśmy sił, gdyż wspinaliśmy się po niestabilnym i stromym wulkanicznym podłożu. Dlatego zmierzając w górę – lepiej podążajcie trasą wyjeżdżoną przez jeepy, zakrętów będzie więcej, marszruta nieco dłuższa, ale można oszczędzić siły na wyższe partie góry. Żeby nie zboczyć ze szlaku, niech drogowskazem będzie Wam wyciąg kolejki. To do jej końca należy maszerować (2500 m n.p.m.).


Etna

Kolejka stanowi opcję dla osób z medycznymi przeciwskazaniami wysiłku fizycznego, z malutkimi dziećmi i patentowanych leni. Często ciągnie się długa kolejka do… kolejki. Jaki tu sens? ☺ Koszt wjazdu w jedną stronę to 20€. Zatem przy decyzji o jeździe w obydwie strony zapłacisz 40€. Cena jest regularna, zniżek nie ma. Kolejka nie zawiezie Cię na sam szczyt Etny, na główne, najaktywniejsze kratery. Jednak blisko wyciągu znajduje się jeden krater, który puszcza mały dymek (Monte Escrivà), ale i tak musisz się na niego wspiąć. Te podejście nie jest trudne. Reszta kraterów znajduje się dalej.


Przy wyjściu z kolejki stoją busy, które mogą zawieźć Cię w dalsze partie wulkanu. Wówczas koszt kolejki w obie strony, busa i przewodnika to 65€. Dokładnie tyle zapłaciliśmy za bilet na Sycylię, tam i z powrotem 😉


Jeśli koniecznie chcesz uniknąć wspinaczki, to lepszym rozwiązaniem niż kolejka i busy jest wynajęcie licencjonowanego przewodnika z własnym jeepem (najłatwiej w Catanii). Oferty takich wycieczek nie przekraczają 65€, a można liczyć na pełen transport, opowieści w języku angielskim, oprowadzenie po najciekawszych kraterach, a czasem nawet lunch.



Etna

Etna

1. Buty

Sandałki, japonki odpadają. Bo skręcisz nogę lub skaleczysz ostrym pumeksem. Chociaż prędzej – rozwalisz takie buty i skończy się na bosej wędrówce przez świat. Trampki przejdą, sportowe buty też. Najlepsze jednak będzie obuwie za kostkę lub trekkingowe, ponieważ do butów wsypuje się popiół, załóżcie też grube i wysokie skarpety! U Michała sprawdziły się stare siatkarskie Asicsy, moje sportowe niestety miały miękką podeszwę i mocno je zdarłam, trzeba kupić nowe. Dlatego gruba podeszwa to też podstawa, jeśli zamierzasz trasę w górę i w dół przemierzyć pieszo. Zelówka uszkadza się szczególnie przy schodzeniu, bo niekiedy grunt jest niewydeptany i zamiast schodzenia zjeżdżasz po stoku z lekkich, jednakowych w rozmiarze kamyków – szusujesz jak narciarz. Swoją drogą, to prześwietne uczucie!


2. Okrycie wierzchnie

Spadek temperatury powietrza wraz z wysokością jest tu odczuwalny. Dlatego dobrze jest mieć grubszy sweter, ale przede wszystkim kurtkę chroniącą przed wiatrem. Bo to właśnie wiatr jest największym przeciwnikiem w wyższych partiach Etny. Nie zaszkodzi czapka do kompletu albo kaptur. Etna jest przyjemniejsza dla oka i obiektywu w słoneczny i niezbyt wietrzny dzień, dobrze jest sprawdzić pogodę i odłożyć wyprawę na piękny dzień. Możesz ją też sprawdzić „gołym okiem” przez kamerkę live na Etnie ☺


3. Okulary przeciwsłoneczne

Jako osłona nie tylko przed słońcem, ale też przed wszechobecnym, unoszącym się tu popiołem. Ochrona szczególnie konieczna dla osób z soczewkami. Co bardziej przezorni mogą wziąć krople do oczu, na wszelki wypadek, ważą mało. Okulary przydadzą się też jako zabezpieczenie przed owadami, których na wulkanicznym podłożu jest sporo. Etna to przede wszystkim królestwo biedronek.


4. Woda do picia i przekąska

Tyle godzin trekkingu, z dala od sklepów wymaga wcześniejszego zaopatrzenia się w prowiant. My wzięliśmy 4l wody – w sam raz. Po doświadczeniu Etny spakowalibyśmy jednak więcej jedzenia niż drobne przekąski. Koniecznie się zaopatrzcie!


Etna

Etna

Etna

Musisz dotrzeć do Rifugio Sapienza. Tu jest parking dla samochodów i autobusów, stąd zaczynasz swój księżycowy trekking albo podjazd kolejką linową. Na górzystej Sycylii świetnym rozwiązaniem jest wypożyczenie samochodu, którym dojedziesz wszędzie. My korzystaliśmy z tej opcji, a co więcej udało nam się zaparkować za darmo. Jak? Na samym początku parkingu, przed Bar Ristorante Crateri Silvestri znajduje się około 10 darmowych miejsc parkingowych, są one oznakowane białą linią. W głąb parkingu są już płatne stanowiska (niebieska linia), za kilkugodzinny postój zapłacisz kilka €.


Chociaż na Sycylii nie w każde wyjątkowe miejsce dociera transport publiczny, to na Etnę, jak najbardziej. Wiele autobusów przyjeżdża tu z pobliskiej Catanii – z dworca kolejowego Stazione Centrale (Piazza Papa Giovanni XXIII) możesz złapać biały autokar firmy AST.


odjazd: 8:15 (codziennie), 11:20 (dni powszednie, od 15 czerwca do 15 września)
powrót: 16:30 (codziennie), 11:00 (dni powszednie, od 15 czerwca do 15 września)
koszt: w dwie strony około 10-12€ (bilety u kierowcy)


Ważny jest porządny wypoczynek w nocy przed wyprawą na Etnę oraz po niej, i oczywiście prysznic, bo w butach, na ciele i ubraniach będziesz mieć pełno popiołu. Sycylia jest rewelacyjna do spania na dziko, praktykowaliśmy to z przyjemnością, a często za noclegownię służył nam również samochód. Jednak przed Etną i po niej konieczny był maksymalnie wygodny odpoczynek. Spaliśmy w Giardini Naxos (latem sporo tu ludzi, bo to kurort, choć mniej niż w pobliskiej Taorminie). Miejscowość ta to świetna baza wypadowa na Etnę, do wąwozu rzeki Alcantary i Taorminy (przereklamowanej). Śmiało możemy polecić hotel Villa Cristina, z przemiłą obsługą, w centrum miejscowości, położony na drodze wiodącej prosto na autostradę do Etny, Catanii lub Syrakuz.


A to mapa naszej trasy z Giardini Naxos pod Etnę do Rifugio Sapienza. Część drogi przejechaliśmy autostradą – bo szybciej, a jej koszt to 0,80€, co biorąc pod uwagę wąskość i krętość pozostałych dróg zapewne zwraca się w paliwie. Jeśli wyruszasz z Taorminy lub jej okolic, za miejscowością Giarre musisz zjechać na Santa Venerina, a potem Zafferana Etnea. Będą znaki ☺ Kieruj się na Etna Sud.




Chyba że wolisz trekking po północnych zboczach, wówczas zamiast do Rifugio Sapienza, możesz udać się do narciarskiego kurortu Piano Provenanza. Tam też będzie parking. My optujemy jednak za południową, księżycową stroną ☺


Istnieje też opcja wycieczki koleją wokół wulkanu. Jego okolice są bardzo urozmaicone, a wulkaniczna gleba niezwykle żyzna dla uprawy winorośli, oliwek, pomarańczy oraz podobno najlepszych na świecie pistacji. Pociąg Circumetnea odjeżdża z dworca na północy Catanii (Via Caronda 352/A). Większą swobodę daje jednak samochód. My chcieliśmy upolować miejscowe pistacje (ale kwitną tylko raz na 2 lata!), obejrzeć wioski, które od setek lat żyją w cieniu Etny, lecz trochę zabłądziliśmy… Dochodziła godzina 20, a my byliśmy arcygłodni po całym dniu trekkingu, daliśmy więc sobie spokój. Błądząc, spełniliśmy przynajmniej misję, my – dotychczas autostopowicze – zabraliśmy zmęczonych Francuzów na stopa ☺



Etna to miejsce, które choć raz w życiu trzeba odwiedzić. Widoki są absolutnie unikatowe, świadomość tego po czym się stąpa dodaje dreszczyku emocji, a człowiek może poczuć się tak samo malutki i bezradny wobec potęgi przyrody jak czuli się mieszkańcy Sycylii przez kolejne wieki.




Etna




Etna

Udostępnij na:

Zostaw komentarz


Gość
Karolina
1 month 23 days ago

Jak mam pytanie odnośnie bezpieczeństwa. Nie baliście się tam wchodzić? W sensie, że wulkan wybuchnie.

Poza tym, serio myślałam, ze jest znacznie mniejszy, na pewno nie tak wielki jak Nowy Jork.

Gość
Joanna
1 month 24 days ago

Świetny opis trasy na Etnę, jeśli tylko uda mi się dotrzeć na Sycylię, to z dziką przyjemnością z niego skorzystam. Widoki rzeczywiście są księżycowe :) I generalnie jakoś tak większą odczuwa się satysfakcję, kiedy dojdzie się gdzieś o własnych siłach. Podziwiam 😀

Gość
Joanna/places2visit.pl
1 month 24 days ago

Świetny i bardzo szczegółowy opis trasy :). A zdjęcia – rewelacja :), z przyjemnością pooglądam raz jeszcze :)

Gość
Evi Mielczarek
1 month 24 days ago

Kurcze, też byłam na Sycylii w maju, ale w większości Etna chowała mi się za chmurami. Jak widzę ten opis to teraz bardzo żałuję, że 3 lata temu (kiedy tam bylam) byłam takim leniem, że w ogóle nie pomyślałam żeby się na Etne wspinać! Teraz jak widzę jakie to fajne i proste (i nie mam na myśli kolejki!), to myślę sobie, że warto dla takiej wspinaczki wrócić :) Super, dzięki!

Gość
PatTravel.PL
1 month 25 days ago

Jeszcze tam nie dotarłam, z włoskich wulkanów to widziałam Wezuwiusza. Także przyjemny klimat. A propos pozdrawiam z Włoch ;p

 

Facebook