Roadtrip Into the Wild:
najpiękniejsze trasy
widokowe w Szwajcarii

Kto nie marzył o szaleńczym pędzie z wiatrem we włosach malowniczymi, kręto wijącymi się trasami? Wyprawie przez gęste lasy, zatrzymywaniu się w miejscach, które nagle sprawiają, że czujesz nieprzemożoną potrzebę: Muszę tu wyjść! I zostawiasz auto, którym jeszcze przed chwilą manewrowałeś na krętych górskich drogach i idziesz, gdzie nogi Cię poniosą… Przez dziewicze szlaki, kwieciste łąki pośród pasących się krów i owiec z dzwoneczkami na szyjach (czy nie są dla nich za ciężkie?), mijasz górskie jeziora i rwące potoki (lodowate, ale i tak lądujesz w nich po kostki, bo chcesz sprawdzić temperaturę). Patrzysz na to wszystko i wiesz, że to Twoje, że jest prawdziwe, chociaż dotychczas tylko marzyło Ci się, żeby przemierzać świat tak, jak bohater kultowego już filmu Into the Wild.

szwajcaria trasy widokowe

Gdzie więc jest ta kraina powrotu do natury? I idealnych roadtripowych tras, które wiodą do niej? To Szwajcaria! Nie musisz od razu wyprawiać się na Alaskę, na Syberię czy do Kanady, by doświadczyć nieskalanej przyrody, oddać się wędrówce, podczas której ciągle natrafiasz na wodospady, szafirowe jeziora i dające pozytywny wycisk szlaki. To wszystko znajdziesz podczas roadtripu przez Szwajcarię.

A oto trzej królowie: Grimselpass, Furkapass, Sustenpass – czyli najpiękniejsze trasy roadtripowe w Szwajcarii. Wiodą wśród gór, wymagają od kierowcy sprawności na zakrętach i zachwycają. Chciałoby się przez nie mknąć jak James Bond Astonem Martinem (tak! na Furkapass nagrywano sceny jego ucieczki przed Fordem Mustangiem), ale wolisz co raz dać po hamulcach, żeby zatrzymać się i kontemplować widoki. Dlatego najlepszą opcją jest połączenie przejażdżki tymi drogami wraz z eksplorowaniem szlaków i interesujących punktów, które znajdują się na trasie.

Lecimy! Zapnij pasy, dodaj gazu i ruszamy. Najpierw Grimselpass.

Znasz kolorowe góry w Peru? Szwajcaria też ma swoje – co prawda nie w odcieniach czerwieni, ale zieleni. Jak przystało na zieloną Szwajcarię. Wiosna i lato to czas, kiedy Szwajcaria jest soczyście zielona jak na zdjęciach z katalogów. I o ile wiele fotografii przekłamuje kolory rzeczywistych miejsc, to ten kraj na żywo wygląda jak z magazynów!

szwajcaria trasy widokowe

Ta jazda to mega frajda! Ale wysiadamy, bo dotarliśmy do jeziora Raterichsbodensee. Szarozielonkawe, oddzielone tamą. Idziemy jednak dalej śliską dróżką biegnącą przez zielone, oszlifowane przez wodospady skały. To naprawdę krótki spacer, podczas którego docieramy do jednego z licznych na trasie wodospadów. Ten jest za to łatwo dostępny, a przy tym dość spory i imponujący. No i jak tu nie dać sobie odczuć na ciele tę mgiełkę świeżości i jak nie skorzystać z przejścia się drewnianą kładką nad pieniącą się wodą? Przecież to idealne uczucie i spełnianie takich dziecięcych, najcenniejszych w nas pobudek.

Wracamy do auta. Po drodze stoczyłam psychiczną walkę z pajęczynami i ich mieszkańcami, ale Michał rycersko je odgarniał szwajcarską, drewnianą włócznią. Strachu się najesz, ale przynajmniej wiesz, że rzadko ktoś tędy chodzi. I ego Ci rośnie, i nagle stajesz się większy niż ten pająk.

szwajcaria trasy widokowe

szwajcaria trasy widokowe

szwajcaria trasy widokowe






Dosłownie 5 km dalej: kolejne jezioro – Grimsel.

Zatrzymujemy się przy schronisku – Grimsel Hospiz i stąd podziwiamy panoramę na oba jeziora – wcześniej odwiedzone Raterichsbodensee i Grimsel. Raj dla fotografów! Gdybyście rozważali nocleg w okolicy i stwierdzili, że przecież w schroniskach jest zwykle taniej, wiedzcie, że przeświadczenie to jest złudne! Grimsel Hospiz – nie tylko leży wysoko, ale również i wysoko się ceni. Mieści się tutaj nienajtańsza restauracja, a ośrodek jest jednym z nielicznych na trasie, stąd i ceny jeszcze wyższe niż na ogół w Szwajcarii.


W zimie często psioczymy na śnieg, ale latem wydaje się być czymś wręcz luksusowym. Jeszcze kilka godzin temu wylegiwaliśmy się w skwarze nad jeziorem w Interlaken w niższych partiach gór. Pamiętamy dotyk słońca na skórze, więc miłą odmianą okazuje się kontakt ze śniegiem. Lepimy bałwana! Mini bałwana.

szwajcaria trasy widokowe

szwajcaria trasy widokowe

szwajcaria trasy widokowe


Dalej w drogę! Zapiera nam dech, zatrzymujemy się ponownie – tym razem nad jeziorem Totensee. Stąd do granicy Włoch jest tylko 40 km! Jesteśmy zachwyceni kolorystyką polodowcowych jezior. To konkretnie przywodzi nam na myśl Islandię, chociaż w Krainie Lodu i Ognia jeszcze nie byliśmy. Kto był – powiedzcie czy te krajobrazy są podobne, czy tylko nam się wydaje?


szwajcaria trasy widokowe

szwajcaria trasy widokowe

szwajcaria trasy widokowe

szwajcaria trasy widokowe

Ach! A na trasie Grimselpass ulokowane jest jeszcze jedno cudowne miejsce! Turkusowe jezioro Gelmer (Gelmersee), wokół którego polecamy dwugodzinną wędrówkę. Bezpośrednio z trasy nie jest widoczne – ukryło się, przycupnęło sobie wyżej w górach. Dlatego wjeżdżamy tam niesamowitą kolejką linowo-torową Gelmerbahn z miejscowości Handegg – mocne wrażenia gwarantowane, bo to najbardziej stroma kolejka w Europie – maksymalne nachylenie wynosi 106 %! Została skonstruowana w latach 20. ubiegłego wieku w celu transportu ciężkich materiałów do budowy zapory. Obecnie transportuje ludzi na wysokość 1860 m n.p.m. albo zwozi ich w dół, co dostarcza niezapomnianych emocji – ekscytacji lub strachu! Przetestujcie swoje nerwy 😉 Jak Wy byście zareagowali?




Otwarte: 3 czerwca – 22 października (2017)

Godziny otwarcia:

lipiec, sierpień (9.00 – 17.00)

czerwiec, wrzesień, październik (9.00 – 16.00)

Koszt:

Dorośli: w jedną stronę 16 CHF, w obie 32 CHF

Dzieci (od 6 do 16 lat): w jedną stronę 6 CHF, w obie 12 CHF

Można liczyć na zniżkę 15%, jeśli dotarliśmy tutaj transportem publicznym :) Zachowajcie wtedy bilety!

Do jeziora Gelmersee da się też dojść pieszo w ciągu 40-50 minut. Szlak trekkingowy zaczyna się w Chüenzentennlen. To oczywiście bezpłatna opcja. W okolicy tej znajduje się również wiszący most Handeck, z którego rozpościera się widok na wodospad Handeck. Również warto.


Ruszajmy dalej! Ku przygodzie! Ku naturze! Cała naprzód. Za chwilę cudowna trasa Grimselpass przejdzie w trasę Furkapass. Byliście tu? Nawet jeśli nie, to możliwe że tak. O ile oglądaliście Jamesa Bonda. Ta droga to plener filmu „Goldfinger”, w którym w rolę Agenta 007 wcielił się Sean Connery. Tutaj właśnie miały miejsce szaleńcze pościgi. My wleczemy się jak żółwie (z całym szacunkiem dla tych pięknych zwierząt!), bo co rusz się zatrzymujemy. Co chwila wyłaniają się pejzaże jak z widokówek. Na jednym z takich postojów nawiązujemy przyjaźń z Panem Susłakiem. Potem nas olśniło, że to przecież Pan Świstak! Ta urocza istota podbiegła do nas i zamiast sama zrywać pyszne mlecze ostrymi zębiskami, czekała aż my ją będziemy karmić. Więc karmiliśmy. Czy jest tu na pokładzie ktoś kto zatrudni nas jako karmicieli świstaków?! Poprosimy! Szukajcie świstaków! Z całego serducha życzymy, żeby i Wam się objawił.

szwajcaria trasy widokowe

szwajcaria trasy widokowe

szwajcaria trasy widokowe

Furkapass to już coraz wyższe góry. Czasem przejeżdżasz przez chmurę. I to dość długo – czujesz się jak w mrocznym i tajemniczym Hogsmeade z Harry’ego Pottera. Ale jedziesz dalej. Bo za chwilę wyłonią się zielone zbocza, na których pasą się stada owiec i kóz. Białych, czarnych, do wyboru do koloru. Dosłownie – bo często ich futro jest oznaczone kolorami, żeby w razie zgubienia się, właściciel wiedział, że TA OWCA lub TA KOZA należy do niego. Częstym widokiem są tutaj konie, osiołki, pojedyncze sztuki alpak. Wszystkie dzwonią dzwoneczkami – miód dla uszu! W Polsce jak coś dzwoni to najczęściej dzwon kościelny. W Szwajcarii koza. Owca. Osiołek. Albo krowa.






Na Furkapass robimy sobie jeszcze ekspresowy trekking szlakiem na Sidelenhütte. Jeśli więc potrzebujesz rozruszania nóg po siedzeniu w samochodzie lub dociskaniu pedału gazu, wysiadaj. Tylko nie zapomnij zamknąć auta. My mieliśmy wyjść na chwilę, ale widoki tak nas wciągnęły, że zapomnieliśmy je zablokować. Musieliśmy zawrócić :)


szwajcaria trasy widokowe

Trasa ta słynie także z imponującej Przełęczy Świętego Gotarda i Wąwozu Schillenen. Zapuśćcie się i tam.

Uwaga, uwaga – w zimie Furkapass, jak i wiele innych krętych, wysokogórskich tras widokowych, jest w Szwajcarii zamknięta. Najlepiej i najbezpieczniej zawitać tu w okresie maj – sierpień.


Kolejną niezwykle malowniczą drogą na roadtrip jest Sustenpass. Tu nocujemy. W wynajętym samochodzie. Namiot również świetnie się sprawdzi. O świcie budzimy się, idziemy na spacer do cyrku lodowcowego, z którego rozciąga się widok na szczyty – Chli Spannort i Gross Spannort. Wartki potok, kwitnąca roślinność, soczysta zieleń traw, śnieżne jęzory lodowca – idealny szlak śniadaniową porą. Liczne wodospady wypływające z gór na mapie wyglądają jak układ naczyń krwionośnych. Chłoniemy świeże powietrze i wracamy do auta.

szwajcaria trasy widokowe

szwajcaria trasy widokowe






Wystarczy przejechać kilka kilometrów i już napotykamy kolejne cudo! Jezioro Steinsee położone blisko Alpin Center Sustenpass. Wytopione z lodowca, rozrasta się w miarę jego topnienia. Ale jak to Trump i wielu polskich (p)osłów mówi – ocieplenie klimatu to bujda. A my na to: veni, vidi, Drodzy Politycy.

szwajcaria trasy widokowe

Głównym celem naszej przejażdżki trasą Sustenpass jest Trift Brücke – najdłuższy wiszący most w Alpach, który rozciąga się nad turkusowym jeziorem Trift i rwącym potokiem. Żeby tu się dostać trzeba zacząć ambitny trekking w miejscowości Gadmen (długi, często śliskimi szlakami, wymuszający skakanie przez… wodospad) albo wybrać wjazd kolejką (całkiem niedrogi jak na Szwajcarię, bo 12 CHF w jedną stronę) i jeszcze godzinę iść pieszo. Miejsce nie do ominięcia! Ale to już inna opowieść – niezwykle ciekawa i porywająca (czasem dosłownie – bo będąc nieostrożnym można osunąć się w przepaść). My się zakochaliśmy w tej okolicy, tych trasach, zapachu Szwajcarii i jej dobru – Naturze.

Czekajcie na kolejne szwajcarskie historie o miejscach rodem z Into The Wild, a potem wyruszcie po swoje własne przygody!

szwajcaria trasy widokowe

A żeby mieć te wszystkie cudowne miejsca pod ręką, łapcie jeszcze mapkę :)



Udostępnij na:

Zostaw komentarz


Gość
MamaKarolina
2 days 14 hours ago

Rany ale tam pięknie. Nie moge sie napatrzec na te zdjecia. Nigdy nie bylam w Szwajcarii ale widze ze wsrto tam kiedyś pojechać

Gość
lauralr
3 days 12 hours ago

Jeju jakie cudowne miejsce nie mialam pojecia ze kest az tak piekne dodaje na liste miejsc ktore chce zwoedzic cudownie ❤

Gość
Kinga On Tour
4 days 15 hours ago

Świstak! ❤ Ta naturalna część Szwajcarii jest wciąż przede mną. Jak do tej pory miałam okazję oglądać góry jedynie przez szybę autokaru w drodze do Mediolanu. Trochę kiepsko, patrząc na to co ten kraj ma do zaoferowania :p Wszystkie trasy i atrakcje z nimi związane strasznie mi się podobają. Nie wiem, którą bym wybrała. Pewnie chciałabym zobaczyć każdą. Jeśli tylko czas by mi pozwolił. Szkoda tylko, że nie mam prawka 😀

Gość
Monika
9 days 14 hours ago

Widoki zapierające dech w piersiach. Mamy plan, żeby ruszyć w samochodową objazdówkę po Europie, zatrzymując się tam, gdzie nam się spodoba.

Gość
nadia vs. the world
9 days 16 hours ago

Niezwykłe miejsca. Fajnie, że już na początku wpisu zaznaczyłaś, że nie trzeba jechać do Kanady, na Alaskę i Syberię po takie widoki… Wystarczy Szwajcaria, prawie po sąsiedzku. A zdjęcia świstaka są boskie <3.

 

Facebook