Maroko: rajskie plaże nie tylko dla surferów.
Legzira, Mirleft, Sidi Ifni, Taghazout

O, Kochani! Maroko ma naprawdę rajskie, piękne plaże! Wybrzeże Atlantyku to widoki wyśmienicie nadające się na chill, jak i aktywny wypoczynek. Zabieramy Was teraz w słoneczny świat, złapmy nieco witaminy D. Tak! Bo kiedy u nas grasuje zima, tam można wygrzać ciało i duszę, i jeszcze łapać wysokie fale oceanu.

Na zachodnie wybrzeże Maroka nie zabieramy Was wcale dlatego, że jak przysłowiowi Janusz i Grażyna na wakacje jedziemy tylko, gdy na miejscu jest +25°C i złoty piasek, ale dlatego, że w sumie to w tej części kraju znaleźliśmy największy spokój, ustronia i ludzi sympatyczniejszych niż w innych miejscach. Dobra, a więc podróż – czas start!


TAGHAZOUT



Najlepszą sprawą, jaką możemy zrobić po wylądowaniu w Agadirze, to udać się na nocleg poza kurortowym, dość kiczowatym Agadirem. Do Taghazout. To małe miasteczko, które da się obejść w kilkanaście minut, jest mekką surferów. Ono dopiero rodzi się turystycznie (i to też – stricte pod miłośników deski), nie ma więc tu dzikich tłumów, można odsapnąć, niespiesznie podziwiać ocean i życie rybackiej wioski. Pod koniec XX wieku dwóch podróżników-surferów znalazło w Taghazout „swoje” miejsce na Ziemi. Zaczęli tu przyjeżdżać co rok, by po kilku latach otworzyć pierwszy surferski hostel. Powoli miejscowość zaczęła się popularyzować wśród fanów sportów wodnych zza granicy i dlatego dzisiaj większość mieszkańców jest właścicielami hosteli, które najpełniejsze są w na przełomie listopada i grudnia oraz stycznia. Bo to właśnie najlepsza pora na surfing nad marokańskim wybrzeżem. My spaliśmy w Ilyas Surf House z widokiem na ocean (a jak on w nocy przyjemnie szumiał!). Temperatura wody w listopadzie wynosiła ok. 19°C, więc jak na ocean – przyzwoicie! Rano wybiegasz z ładniutkiego budynku i pędem wskakujesz do chłodnej wody. Rybacy jeszcze łowią ryby, po czym wyłowione, niosą prosto na maleńki targ, mieszczący się na środku plaży. Odkryliśmy śmieszny i sprytny sposób lokalsów na dostarczanie ryb do stoisk (mimo że są raptem 60 m od brzegu). Każda łódka po dobiciu na brzeg jest zawieszana na traktorze, który przewozi ją aż do sprzedawców i tam „wysypuje” ryby. Nie odważyliśmy się podejść, bo ryby dostarczane były żywe, a tam czekał je smutny los. Poza tym w trzydziestoosobowym tłumie byłabym jedyną kobietą. Słusznie, że nie podeszliśmy, bo po powrocie, gdy przeglądaliśmy zdjęcia, okazało się, że ten pan z traktora pokazał mi środkowy palec 😛 Miejcie się na baczności, robiąc zdjęcia Marokańczykom – łatwo dostać burę.

Agadir co zobaczyć
Taghazout
Taghazout surfing
co zwiedzić Agadir
Taghazout surfing
Agadir okolice


maroko








Zawitawszy w czarującym Taghazout uwierzyliśmy, że każda część Maroka rozkocha nas w sobie. Oj, w jakim błędzie byliśmy! Ale o tym w kolejnym wpisie 😉


LEGZIRA



Słynna Legzira! Wydawać by się mogło, że nie ma już po co tam jeździć, skoro jesienią 2016 roku popularny wśród turystów skalny łuk zawalił się, a i w social mediach runął z hukiem. Ale spokojna Wasza głowa (o ile żaden łuk na nią nie spada!), ponieważ tych formacji skalnych jest tam więcej – równie imponujących. Na skały Legziry przyjeżdżaliśmy, by wieczorami kontemplować wzburzony ocean, potęgę przyrody i podziwiać iiimponujące zachody słońca. Nie roi się tutaj od żadnych wycieczek, spotkaliśmy na przestrzeni kilku km zaledwie z dziesięć osób. Okolicę trzeba podziwiać zarówno z góry – z klifów, jak i z dołu. Samochód zaparkowaliśmy na żużlowej drodze, kawałek na południe za domami Legziry. By udać się na dół najlepiej jednak zacząć stąd, właśnie od miejscowości, ponieważ dalej zejście jest trudne, są tam mini-ścieżki – widać, że niektórzy decydują się na wspinaczkowe schodzenie w dół (jak i my!), ale to nie najbezpieczniejsze rozwiązanie 😉 Udało nam się dojść do łuku, który uległ zawaleniu – naprawdę cud, że nic wtedy nikomu się nie stało, bo pod tymi łukami i w klifach często nocują, a nawet wręcz mieszkają surferzy i hipisi. Nawet, jeśli będąc na północy Maroka, dajmy na to w Szawszawanie, przejdzie Wam przez myśl, że nie zdążycie do Legziry, bo na trasie jeszcze Marrakesz, szlak kazb, Sahara, to zaufajcie – południowe wybrzeże i Legzirę naprawdę warto zobaczyć. My, zmęczeni po zwiedzaniu Maroka, a w zasadzie przez Marokańczyków, tutaj znaleźliśmy przed wylotem spokój i ulgę od ciągłego nagabywania. Tak zrelaksowani mogliśmy wracać do domu 😉

legzira plaża
legzira
legzira łuk
legzira maroko
legzira
maroko najpiękniejsze plaże
maroko najpiękniejsze plaże


maroko najłdniejsze plaże


MIRLEFT



Z Mirleftu uczyniliśmy sobie bazę wypadową do Legziry, Sidi Ifni i klifów południowego Maroka. Miejscowość ma kilka ładnych plaż (szczególnie fajna jest ta ogromna na wjeździe), zachwycających widoków z klifów i ładne osiedle bogaczy, które sprawia, że czujesz się bardziej jak na Florydzie niż w Maroku. Warto spróbować też tu surfingu – jest niedrogo. Nocowaliśmy w Mirleft Taghaout Guest House, gdzie w cenę wliczone są pyszne, typowo marokańskie śniadania. Właściciele i obsługa przemili, tak więc polecamy na nocleg. Uważajcie tylko w lokalnych knajpach, bo jak zamówiliśmy ryby, to potem mały chłopaczek, syn właściciela donosił nam do nich oliwki, frytki, małże, mimo że nie chcieliśmy. Ryby też dostaliśmy ogromne, choć prosiliśmy o małe, innego gatunku ($$$), tak więc rachunek sowity – tak Cię porzadnie omotają (boś biały). A poza tym… tymi rybami się zatruliśmy. Mamy nadzieję, że lokalne koty jednak nie, bo ryby były tak duże, że pod stołem karmiliśmy nimi całą zgraję.

mirleft



SIDI IFNI



Podobnie jak poprzednie miejscowości, także Sidi Ifni znajdowało się pod panowaniem hiszpańskim, a nie, jak większość Maroka, francuskim. Widać to w architekturze, również i w kuchni – dużo inspiracji od Hiszpanów – paella, tajiny zawierające w środku rozgrzane potrawy iberyjskie, większy luz niż ten promowany przez poukładanych Francuzów. Minęło sporo lat od czasów kolonializmu, ale czas jeszcze nie zatarł dawnych wpływów.

Tak więc w Sidi Ifni możemy podziwiać urocze, białe budynki i wille w stylu art déco, zjeść pyszne potrawy miejscowej kuchni, bogatej w ryby i owoce morza ze względu na bliskość oceanu. Szalenie polecamy knajpę Cafe Restaurant Nomad – nie należy do tanich, ale jest znaakomita! Szczególnie atmosferę podkręca, gdy muezin z meczetu obok nawołuje do modlitwy.

W Sidi Ifni rozciąga się również roooozległa plaża z dogodnymi warunkami do surfingu oraz zamkniętym parkingiem dla kamperów. Dobry widok roztacza się z uroczego tarasu z placem. Siadasz tam i podziwiasz ocean – super uczucie.


restauracja sidi ifni

knajpa legzira

sidi ifni

sidi ifni maroko

sidi ifni co zobaczyć



PLAŻA TAMRI



O taak, to miejsce zapiera dech! Wysokie klify, wysokie fale, piękne, pomarańczowe wybrzeże. Nie sposób było nie zatrzymać samochodu! Również idealne miejsce na surfing, trochę podobne do Tarify w Hiszpanii, która przyciąga miłośników sportów wodnych, ale jeszcze dłuższa niż tam! Gdybyście się zastanawiali, gdzie się wybrać 😉

maroko plaże
maroko najpiękniejsze plaże



ESSAOUIRA



Jedno z bardziej cenionych turystycznie miast w Maroku, które dysponuje również plażą – dłuuugą i szeeeroką! Miasto było w przeszłości kolonią portugalską, jednym z najważniejszych portów, w którym mieszkali i Żydzi, i Arabowie, Portugalczycy, Francuzi, Berberowie i Gnawa (potomkowie ciemnoskórych niewolników sprowadzonych w XV przez Portugalczyków, słynący zresztą z grania wspaniałej, hipnotyzujacej, transowej muzyki, którą można się raczyć w czerwcu podczas Gnawa Festival, taki trochę nasz Woodstock). W Essaouirze idzie złapać wysokie fale, bo to wiecznie wietrzne miasto. Przy 20°C, odczuwalne 13°C 😉 Poza letnim sezonem polary wskazane 😀 I o ile surferom te wiatry sprzyjają, to jeśli nie wybieracie się na deskę, lepiej plażujcie bardziej na południu (Mirleft, Sidi Ifni czy Legzira).

essaouira co warto zobaczyć
essaouira co warto zobaczyć


Loty do Maroka stały się naprawdę tanie, wiele połączeń ląduje w Agadirze – czyli bardzo, bardzo blisko tych ujmujących, nadoceanicznych miejscowości. O wiele lepiej jest znaleźć sobie nocleg właśnie w nich niż w kurortowym Agadirze. Panuje tu spokój i można odkryć dla siebie prawdziwie idealne ustronie na odpoczynek w naturze, z dala od nachalnych lokalsów, których akurat my nie uniknęliśmy nawet na pustyni :D. Na maksa polecamy całe południowe wybrzeże Maroka… piękne plaże, urokliwe miejsca, by przystanąć i podziwiać ocean i… kozy na drzewach arganowych :) Buziaki! Życzymy Wam spełnienia wszystkich marokańskich marzeń! :) A jeśli macie pytania o Maroko, nie zawahajcie się napisać tu lub do nas na Facebooku :)

Udostępnij na:

Zostaw komentarz


Gość
Agnieszka
8 months 9 days ago

Jakie cudowne, puste plaże! Uwielbiam, jak jeszcze znajdują się przy nich klify. Jak dla mnie to raj :)

Gość
Zastrzyk inspiracji
8 months 10 days ago

Raj na Ziemi! Te słowa przychodzą mi do głowy po obejrzeniu tych zdjęć :)Pięknie!

Gość
Agnieszka
8 months 12 days ago

Świetnie, że na Was trafiłam, bo do Maroka wybieram się już za dwa tygodnie. Napatrzyłam się na te wszystkie cudowne zdjęcia i już nie mogę się doczekać!

Gość
Karolina / Nasze Bąbelkowo
8 months 12 days ago

Już od jakiegoś czasu marzy mi się Maroko! Jeśli uda mi się wreszcie namówić męża na wyjazd – na pewno skorzystamy z Twoich sugestii odnośnie plaż :)

Gość
Natalia
8 months 14 days ago

Cudowne miejsca! I te koty!! W dodatku wszystkie potrawy na zdjęciach tez wyglądają smakowicie… może poza tymi rybami, którymi się zatruliście

 

Facebook